|
Duchowość
|
Najnowsze zdjęcia z parafii
|
|
Wpisany przez Sławomir Sowiński
|
|
poniedziałek, 22 stycznia 2007 17:45 |
Dynamiczny rozwój Kościoła greckokatolickiego zahamowały rozbiory Polski. W 1794 r. carowa Katarzyna II zlikwidowała Kościół unicki na Ukrainie. W 1839 r. car Mikołaj I dokonał urzędowej likwidacji Kościoła unickiego na Litwie i Białorusi. Po powstaniu styczniowym Kościół unicki istniał juz tylko w Królestwie Polskim w diecezji chełmińskiej. Na samym Podlasiu żyło wtedy ok. 100 tys. unitów. Ostateczną likwidacje Kościoła greckokatolickiego zaplanował car Aleksander II. W styczniu 1874 r. miały wejść w życie prawosławne obrzędy liturgiczne w unickich świątyniach. Usuwano biskupów i kapłanów przeciwstawiających się zerwaniu jedności z Rzymem, posyłając ich do więzień lub zsyłając na Sybir. Pozbawieni pasterzy wierni stawili zdecydowany opór brutalnym posunięciom rosyjskich władz. Polała się krew. 24 stycznia 1874 r. we wsi Pratulin na Podlasiu poniosło śmierć trzynastu katolików obrządku unickiego. Bronili oni swojej świątyni przed żołnierzami rosyjskimi, którzy usiłowali narzucić tamtejszej ludności wiarę prawosławną. . Ogółem zginęło 13 unitów, dalszych 180 odniosło rany. Na Syberię wywieziono ponad 580 osób. 26 stycznia 1874 r. do wioski przybył silny oddział Kozaków. Wokół unickiej świątyni zastali oni zwartą grupę wiernych, gotowych nawet na męczeństwo w obronie jedności z Rzymem. Nie mogąc nakłonić unitów do rozejścia się ani groźbami, ani obietnicami carskich łask, dowódca rozkazał otworzyć ogień. Unici umierali pełni pokoju, ze śpiewem i modlitwą na ustach.
Wśród obrońców świątyni w Pratulinie, którzy oddali życie za wiarę, znajdowali się:
- Wincenty Lewoniuk - l. 25, pochodzący z Woroblina. Wśród sąsiadów i znajomych cieszył się opinią pobożnego i przywiązanego do Kościoła człowieka. Podczas obrony świątyni zginął od pierwszej salwy karabinowej.
- Daniel Karmasz - l. 48, żonaty. Jako przewodniczący bractwa, podczas obrony Kościoła stanął na czele z krzyżem, który przechowywany jest w Pratulinie po dzień dzisiejszy.
- Łukasz Bojko - l. 22. Był człowiekiem szlachetnym i cieszył się dobrą opinią wśród mieszkańców Pratulina. Podczas obrony świątyni bił w dzwony.
- Konstanty Bojko - l. 49. Mieszkał w Zaczopkach. Był ubogim rolnikiem i sprawiedliwym człowiekiem.
- Konstanty Łukaszuk - l. 45. Razem z żoną prowadził gospodarstwo, zdobywając środki na utrzymanie 7 dzieci. Szanowano go za rzetelność i uczciwość.
- Bartłomiej Osypiuk - l. 30. Był przykładnym ojcem i mężem, człowiekiem głęboko wierzącym. Od dłuższego czasu pełnił straż przy pratulińskiej świątyni i tam też został śmiertelnie ranny.
- Anicet Hryciuk - l. 19. Ze względu na niezwykłą pobożność i dobroć przyrównywano go do św. Stanisława Kostki.
- Filip Geryluk - l. 44, z Zaczopek. Miał opinię troskliwego ojca i pobożnego człowieka. Zachęcał innych do trwania przy świątyni i sam przy niej zginął.
- Ignacy Frańczuk - l. 50, z Derła. W opinii najbliższych ponad wszystko przekładał wierność wierze. Po śmierci Daniela Karmasza podniósł krzyż i stał na czele obrońców.
- Onufry Wasyluk - l. 21. Pełnił funkcję sołtysa w Zaczopkach. Cieszył się dużym uznaniem u ludzi.
- Maksym Hawryluk - l. 34. Pochodził z Derła. Wraz z żoną pracował na skromnym gospodarstwie. Umarł w domu rodzinnym od rany postrzałowej w brzuch.
- Jan Andrzejuk - l. 26. Uważany za człowieka bardzo roztropnego, pełnił funkcję kantora w parafii. Ciężko ranny podczas obrony świątyni niebawem zmarł w domu rodzinnym.
- Michał Wawrzyszuk - l. 21. Pochodził z Derła. U ludzi cieszył się dobrą opinią. Zmarł z ran następnego dnia po obronie świątyni.
Męczennicy pratulińscy byli ludźmi prostymi. Nie pisali manifestów, nie zostawili też po sobie wspomnień. Oddali życie w obronie wiary, nie złorzecząc swym prześladowcom. Pod wieloma względami podobni byli do męczenników z pierwszych wieków chrześcijaństwa, którzy ginęli tylko dlatego, że wyznawali wiarę w Chrystusa. Wojsko rosyjskie nie pozwoliło pochować ich po chrześcijańsku. Grób męczenników został zrównany z ziemią i skazany na zapomnienie. Przetrwała jednak pamięć. Hołd męczennikom podlaskim złożyli papieże: Pius IX, Leon XIII, Pius XII. Dla dzisiejszego Kościoła, 13 męczenników z Pratulina stanowić może wzór dojrzałej wiary, stawiającej królestwo Boże na pierwszym miejscu. Kościół unicki, będący w jedności z Rzymem, powstał na mocy Unii Brzeskiej z 1596 roku. Beatyfikacja Wincentego Lewoniuka i jego Towarzyszy przypadła w roku jubileuszu 400-lecia tej Unii. Unia Brzeska doprowadziła do zjednoczenia Kościoła prawosławnego na terenach Rzeczpospolitej z Kościołem katolickim i Papieżem. Wyznawcy tego Kościoła, po zjednoczeniu, nazywani są powszechnie unitami. Męczennicy z Pratulina zasłynęli niezwykłym męstwem wiary podczas prześladowań Kościoła katolickiego przez Rosję carską w okresie zaborów. Prześladowanie rosyjskie było wyjątkowo krwawe. Carowie rosyjscy zaczynali likwidację Kościoła katolickiego od zniszczenia Kościoła unickiego. W czerwcu 1999 r. w homilii podczas Mszy św. odprawianej w Siedlcach Jan Paweł II mówił m.in.: Męczennicy z Pratulina bronili Kościoła, który jest winnicą Pana. Oni tej winnicy pozostali wierni aż do końca i nie ulegli naciskom ówczesnego świata, który ich za to znienawidził. W ich życiu i śmierci wypełniła się prośba Chrystusa z modlitwy arcykapłańskiej: "Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził (...). Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. (...) Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie" (J 17, 14-15. 17-19). Dali świadectwo swej wierności Chrystusowi w Jego świętym Kościele. W świecie, w którym żyli, z odwagą starali się prawdą i dobrem zwyciężać szerzące się zło, a miłością chcieli pokonywać szalejącą nienawiść. Tak jak Chrystus, który za nich w ofierze oddał samego siebie, by byli uświęceni w prawdzie - tak też oni za wierność prawdzie Chrystusowej i w obronie jedności Kościoła złożyli swoje życie. Ci prości ludzie, ojcowie rodzin, w krytycznym momencie woleli ponieść śmierć, aniżeli ulec naciskom niezgodnym z ich sumieniem. "Jak słodko jest umierać za wiarę" - były to ostatnie ich słowa.
|
|