Home Misje Salezjanie Życie jest zmianą.
Życie jest zmianą. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Czesław Lenczuk sdb   
czwartek, 11 stycznia 2007 09:26
Ks. Czesław Lenczuk sdb 

,,Życie jest zmianą.
Jeśli przestaniesz się zmieniać,
Przestaniesz żyć "

Drodzy Przyjaciele Misji,

Serdeczne pozdrowienia z Malawi. Minęło już trochę czasu od kiedy ostatnio dawałem o sobie znaki życia. Ponieważ dość dużo zmieniło się w moim życiu pragnę podzielić się z wami ostatnimi nowinkami.
Tym, którzy przysłali mi życzenia, pozdrowienia z wakacji, e-mailowali lub telefonowali do mnie i ofiarowali swoje modlitwy i dobre uczynki w intencji misji salezjańskich w Afryce z całego serca dziękuję. Szczególnie dziękuję za pomoc, która przyszła poprzez program „Mój szkolny kolega z Afryki" i Rodzicom, którzy zaadoptowali dzieci afrykańskie. Na wielu twarzach dzieci i młodzieży biednej z Malawi pojawił się promyk radości, kiedy otrzymywali ubranie, koce, przybory szkolne, książki i zeszyty, produkty żywnościowe... szkoła była opłacona... Niech sam Chrystus będzie Wam nagrodą!  

ZMIANA:
16 stycznia br. zgodnie z życzeniem przełożonych opuściłem Malawi, aby się udać do naszej nowej misji w Hwange -Zimbabwe. Dotarłem tam 31 stycznia w samo święto naszego założyciela Św. Jana Bosko, gdyż wcześniej zgodziłem się głosić rekolekcje dla sióstr Matki Teresy z Kalkuty w Johannesburgu.
HWANGE:
Hwange to małe miasteczko górnicze gdzie wydobywany jest węgiel kamienny. W jeszcze nie tak odległych czasach kopalnie odkrywkowe i podziemnie zaopatrywały w ten surowiec większą część Afryki na południe od Sahary. Dziś niestety kopalnie są mało rentowne a to z powodu wygnania z kraju 'foreigners': białych różnych narodowości i czarnych przede wszystkim z Zambii i Malawi.
Hwange słynie także z Parku Narodowego gdzie można podziwiać tysiące dzikich zwierząt żyjących na wolności. Są tutaj przede wszystkim słonie, żyrafy, bawoły, zebry, różnego rodzaju antylopy i małpy... i oczywiście lwy i hipopotamy.
Zaledwie w odległości l00 km od Whage znajduje się jeden z cudów przyrody: majestatyczny Wodospad Wiktoria.
Rzeka Zambezi wpada w głęboki gardziel kanionu wydając przy tym charakterystyczny 'ryk' i produkując chmury oparów. Z dala wygląda to jakby coś się paliło... kłęby dymu...
SALEZJANIE:
W naszej wspólnocie oprócz mnie jest jeszcze dwóch salezjanów: ks. Piotr Malec (Polak) i ks. Tresford Chota (Zambijczyk). Pierwszy jest odpowiedzialny za pracę z młodzieżą a drugi jest proboszczem w naszych dwóch dojazdowych parafiach: Św. Teresy (3 km) i Św. Rodziny (5 km).
MISJA SALEZJAŃSKA:
Na terenie naszej misji nie będzie kościoła parafialnego, lecz kaplica... niewielkie sanktuarium Maryi Wspomożenia Wiernych. Miasto przeznaczyło cały nasz teren na centrum młodzieżowe i szkołę zawodową. Moim zadaniem jest głównie zatroszczyć się o konstrukcję tych budynków. Z reguły spędzam dużo czasu podróżując do stolicy Harare (800 km) po wszelkiego rodzaju pozwolenia z Ministerstwa Edukacji i Rządu lub do stolicy prowincji Bulawayo (350 km) po wszelkiego rodzaju materiały budowlane i cement.
TROCHĘ HISTORII:
Historia salezjańskiej obecności w Hwange jest bardzo interesująca. Otóż począwszy od 1970 roku tamtejszy biskup Prieto pisał rok w rok listy do naszego Przełożonego Generalnego w Rzymie, aby ten wysłał do jego diecezji Synów Księdza Bosko. Na przestrzeni prawie 500 km nie ma żadnej szkoły zawodowej i przez to młodzież nie może marzyć o wielkiej przyszłości.
Jego prośba została spełniona dopiero po 31 latach. W roku 2001 dwóch Salezjanów (Księża Jerzy Szurgot i Waldemar Molenda) przybyło do Hwange. Miasto ofiarowało teren pod budowę i cała diecezja z entuzjazmem oczekiwała szkoły. W międzyczasie rozgorzała 'chimurenga', czyli wojna wypowiedziana przez szczep prezydenta Shona tym którzy w przeszłości byli ich kolonizatorami, tj. szczepowi Ndebele i białym.
W XIX wieku ziemie należące do szczepu Shona -dzisiejsze Zimbabwe- były skolonizowane przez szczep Ndebele, który wywodził się z Zulusów. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku Anglicy przyłączyli cała tę ziemię jako część Korony Brytyjskiej. W latach 60-tych XX wieku Ian Smith ogłosił niepodległość od Wielkiej Brytanii tworząc kraj mlekiem i miodem płynący zwanym Rodezja. Niestety był to kraj białych. Czarni mieli dostęp tylko do niektórych urzędów i pozycji w państwie. Byli traktowani często jak nie ludzie. W prawdzie wszystkiego było pod dostatkiem, ale nie było wolności. Za sprawą Anglii i USA biali Rodezyjczycy musieli ustąpić i w 1980 roku powstało Zimbabwe z głową państwa ze szczepu Shona - Robert Gabriel Mugabe.
Można sobie teraz łatwo wyobrazić jak Shona prezydent i partia wzięli się do wyrównywania porachunków z czarnymi i białymi kolonizatorami: ziemia zabierana przemocą jest dawana dla członków partii i szczepu Shona; wszelkie zatrudnienie w sektorze państwowym jest dla Shona tylko (95%); środki masowego przekazu używają oprócz angielskiego tylko jeden język lokalny- Shona... itd... skąd my to znamy???
CUDA ZDARZAJĄ SIE I DZIŚ:
Zachodnia część kraju to dwie prowincje: Matebele North i Matebele South. Hwange znajduje się na terenie tej pierwszej. Myślę, że gdyby szkoła miała być na terenach szczepu Shona nie byłoby większych trudności. Niestety, ale projekt był zatrzymany przez prawie trzy lata ze względu przede wszystkim na politykę dyskryminacji szczepowej obecnego rządu.
Po dwóch tygodniach mojego pobytu w Hwange udałem się do Ministerstwa Edukacji w Harare i o dziwo po tygodniowym 'pielgrzymowaniu' od biura do biura otrzymaliśmy pisemną zgodę rządu na budowę szkoły na terenie szczepów Ndebele i Nambia. Radość nasza trwała zaledwie dwa tygodnie, gdyż pojawiło się nowe prawo negujące nasze pozwolenie.
Kiedy w pierwszym tygodniu marca przyjechał z Rzymu nasz Przełożony od spraw Misji, ks. F. Alencherry nie mógł zrozumieć, że po pięciu latach misja salezjańska była ciągle w powijakach. Nie widząc żadnego innego rozwiązania zaproponował metodę Św. Jana Bosko, a mianowicie odmawianie nowenny do Maryi Wspomożenia Wiernych. Nasz ks. inspektor, Józef Czerwiński poprosił wszystkie misje salezjańskie na terenie czterech krajów (Zambia, Malawi, Namibia i Zimbabwe) o rozpoczęcie nowenny. I oto stał się kolejny cud: rząd dał kolejne pozwolenie dokładnie 24 marca, w dzień kiedy przypada miesięczne wspomnienie Maryi Wspomożycielki Wiernych.
PLANY:
Budowę centrum młodzieżowego planujemy rozpocząć we wrześniu. W między czasie przygotowujemy rysunki, rozglądamy się za materiałem budowlanym i organizujemy spotkania z tutejszymi ludźmi w celu pozyskania informacji na temat potrzeb miasta i regionu. Jak do tej pory najbardziej poszukiwanymi zawodami są: elektryk, budowlaniec, spawacz, stolarz, krawiec, technik komputerowy, sekretarka, mechanik samochodowy i kucharz.
17 sierpnia dołączy do nas wolontariusz z Polski, pan Marek Wołkowski z wykształcenia inżynier budowlany. Jego zadaniem będzie prowadzenie budowy.
Środki finansowe na rozpoczęcie projektu przyjdą z Rzymu, a jak będzie później to Opatrzność Boża jakoś o to zadba.
Piszę ten list z Malawi, siedząc przy stole pokrytym stertą nieopowiedzianych listów i kartek. Jest ciepło i przytulnie. Za plecami szumią fale przecudnego Jeziora Malawi. Jest bardzo romantycznie... gwiazdy rozsiane na niebie migocą w wodzie jakoby iskierki... Jestem tutaj na małym odpoczynku. Prawdę mówiąc miałem być w Polsce w tym roku na dłuższym urlopie, ale nie jest to możliwe gdyż musimy wykorzystać pozwolenie na budowę, jakiego nam udzielił rząd Zimbabwe. List ten wyślę z Zambii, bo poczta tam przynajmniej dwa razy tańsza niż w Zimbabwe.
Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim za wsparcie modlitewne i finansowe. Niech Czarna Madonna z Częstochowskiego Wzgórza ochrania Was swoim matczynym płaszczem i prowadzi na szczyty miłości.

Z 'Ave Maria'
Ks. Czesław Lenczuk sdb

Zdjęcia pochodzą z Archiwum Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego w Warszawie, natomiast teksty, na podstawie strony www.misje.salezjanie.pl.

 

Administracja i serwis foto serwisu: