|
Wpisany przez Sławomir Sowiński
|
|
sobota, 29 grudnia 2007 22:06 |
Za kilka godzin zgaśnie świeca, która paliła się przez 365 dni roku Pańskiego 2007. Wraz z tą wielką świecą A. D. 2007 płonęły również nasze świece życia. Bóg pozwala, by jeszcze paliły się i tylko On sam wie jak długa będzie to trwało.
Idąc tą drogą rozważań, możemy się pokusić o postawienie sobie kilku pytań.
Przede wszystkim zapytajmy: Dla kogo twoja świeca Roku Pańskiego 2007 płonęła: Dla rodziny? Dla tych, z którymi i dla których pracujesz? A może dla ciągle powtarzającego się grzechu? Dla nieustannego kroczenia drogami zła, nienawiści, krętactwa?
Czy była to świeca miłości, która rozgrzewa ludzkie serca i pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość, niezależnie od tego jaka ta przyszłość będzie ; miłość autentyczna przecież nigdy nie ustaje i nigdy się nie kończy. Miłość przeżyje nas, przeżyje naszą śmierć i będzie płonęła wiecznie. Jeżeli więc mamy się o cokolwiek troszczyć na tym świecie, to właśnie o miłość i to wystarczy. Na sądzie Bożym będziemy pytani przede wszystkim o miłość, o czyny miłości. Świat brnie drogami, które często są pozbawione owego najważniejszego motywu, któremu na imię MIŁOŚĆ. Może dlatego świat tak okrutnie obchodzi się z bezradnymi i bezbronnymi dziećmi żyjącymi jeszcze w łonach matek i ze starcami, którzy nie mogą się obronić przed chorobą i samotnością. Oni są bezproduktywni, czasem przeszkadzają "wielkim tego świata" urządzać się na miarę swoich zachłannych pomysłów. Tak, bracia i siostry, na końcu będziemy pytani o miłość i z miłości będziemy sądzenie. Potrzeba nam czynów wolnych, umotywowanych miłością, by walczyć z plagą alkoholizmu i innych zniewoleń.
Niektóre świece naszego życia nie doczekały dzisiejszego dnia -już zgasły. Możemy jedynie pochylić się nad ich grobami, by ich wspominać i modlić się za nich.
Ale inne świece dopiero co zapaliły się.
Zapłonęły też świece nowych małżeństw, z których bardzo się cieszymy. Oby wasze świece płonęły miłością świętą i Bożą.
Światłem naszego życia jest Chrystus. On pierwszy stał się naszym światłem i zachęcił nas, byśmy stawali się światłem dla innych. Przyjmując Go do serca, przejmujemy Jego światło do naszego życia. Wieka radość napełnia mnie, gdy patrzę na tych, którzy przystępują do Komunii świętej. Przystępowanie do Komunii świętej wymaga czystości naszego serc, czyli sumienia wolnego od zmazy grzechowej. Czy tak jest w twoim życiu? Czy twoje światło płonie od Chrystusowego światła?
Stańmy przed obliczem Pana z wdzięcznością za mijający rok, a także w poczuciu winy przepraszajmy za uczynione zło.
|