Home Duchowość Rozważania Słowo Życia - marzec 2007r.
Słowo Życia - marzec 2007r. PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Wojciech   
poniedziałek, 26 lutego 2007 17:24
 

Słowo Życia, marzec 2007 r.

 

 

„Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości" (PS 126 (125), 5).

 

 

To Słowo Życia pochodzi z psalmu, który opiewa mocną i skuteczną interwencję Boga, który wyzwala swój lud z niewoli babilońskiej i który w ciągu dziejów interweniuje za każdym razem, kiedy widzi ten lud powalony, upadły na duchu, usidlony przez zło.

To historia każdego z nas, skondensowana w sugestywnym obrazie: z jednej strony niepewność, pełne obaw oczekiwanie siewcy, który powierza ziemi ziarno (czy będzie dobry rok? czy pszenica wyrośnie?), a z drugiej strony radość z upragnionego zbioru.

 

 „Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości".

 

Chiara Lubich napisała, że kiedy myślimy o życiu, często wyobrażamy je sobie jako całkowicie harmonijne, jako „szereg dni, w którym według naszego planu każdy kolejny jest doskonalszy od poprzedniego, z dobrze wykonaną pracą, z nauką, odpoczynkiem, czasem spędzonym z rodziną, ze spotkaniami, zjazdami i kongresami, ze sportem, z chwilami rekreacji... dni przeżytych w sposób uporządkowany i w spokoju (...). Jest ciągle w ludzkim sercu nadzieja, że sprawy tak i tylko tak się potoczą.

W rzeczywistości nasza ‘Święta podróż' okazuje się potem odmienna, ponieważ Bóg chce inaczej. On sam pomyślał, żeby wprowadzić w nasz program inne elementy, przez Niego chciane lub dopuszczone, aby nasze życie nabrało prawdziwego sensu i abyśmy osiągnęli cel, dla którego zostaliśmy stworzeni. I oto cierpienia fizyczne i duchowe, choroby, tysiące cierpień, które mówią bardziej o śmierci niż o życiu.

Dlaczego? Czy może dlatego, że Bóg chce śmierci? Nie. Bóg kocha życie, ale życie tak pełne, tak owocne, że my z całym naszym dążeniem do dobra, do tego, co pozytywne, do pokoju - nawet nie potrafilibyśmy sobie wyobrazić"[1].

I oto obraz siewcy, który rzuca ziarno przeznaczone na obumarcie, prawie znak naszego trudu i naszego cierpienia, oraz obraz żniwiarza, który zbiera plon kłosa, który wykiełkował z tego obumarcia: „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity"[2].

„Bóg chce, abyśmy w ciągu naszego życia doświadczyli pewnej śmierci - albo czasami różnego rodzaju śmierci - ale (...) po to, żebyśmy przynieśli owoc, abyśmy czynili dzieła godne Jego, a nie nas, zwykłych ludzi. To jest dla Niego sens naszego życia: życia bogatego, pełnego, obfitującego, życia, które będzie odblaskiem Jego życia"[3].

 

„Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości".

 

Jak żyć tym Słowem Życia? Sugeruje nam to Chiara, która jest naszą przewodniczką we wcielaniu w życie Słowa Bożego: „Trzeba dowartościować cierpienie, małe czy wielkie, uwypuklać je (...). Nadać szczególną wartość trudowi, poświęceniu, które niesie ze sobą miłość bliźniego: to nasze typowe zadanie"[4]. Właśnie to cierpienie rodzi życie!

I to nie poddając się nigdy, nawet kiedy nie widzimy rezultatów, mając świadomość, że czasem „jeden sieje, a drugi zbiera"[5]. Jaka będzie przyszłość dzieci, które chcemy wychować jak najlepiej? Kto ujrzy efekty mojego zaangażowania społecznego czy politycznego? Nie ustawajmy nigdy w czynieniu dobra[6], a owoce z pewnością będą, może dużo później, może gdzie indziej, ale będą.

 

W naszej drodze życiowej mamy nadzieję, pewność i bezpieczne jej zakończenie. Trudności, próby, przeciwności, którymi czujemy się czasem przytłoczeni, są obowiązkowym przejściem, które prowadzi do szczęścia i do radości.

„W takim razie, naprzód! Patrzmy poza każde cierpienie. Nie zatrzymujmy się  na tym problemie, na tej próbie... Patrzmy na żniwa, które przyjdą"[7].

 

„Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości".

 

Patrycja, dwudziestodwuletnia studentka prawa od niedawna podjęła pracę asystentki dyrektora departamentu. „Od początku - wyznaje - postanowiłam, że będę się starała stale doskonalić swoją pracę i troszczyć się o relacje z moimi kolegami, tak, aby każdy czuł się doceniony".

Często jednak trzeba „iść pod prąd" w obronie własnych zasad, aż do samego końca, jak sama opowiada: „Jedna z ważnych osób w moim środowisku pracy, która cieszyła się pewnymi przywilejami, zachowywała się nieuczciwie. Musiałam jej to powiedzieć".

Z powodu ujawnienia swoich przekonań Patrycja straciła jednak pracę. „Strasznie cierpiałam, ale jednocześnie byłam spokojna, bo postąpiłam słusznie". Nie poddała się, bo miała mocne przekonanie, że ma Ojca, który wszystko może i kocha ponad wszelką miarę. W sytuacji ekonomicznej i na rynku pracy w Paragwaju, gdzie mieszka, wydawało się to niemożliwe, a jednak tego samego wieczoru otrzymała dwie propozycje posady. Nowa jest nawet lepsza od poprzedniej i bardziej związana z jej studiami.

 

 

Opracowali: Fabio Ciardi i Gabriella Fallacara


[1] Cercando le cose di lassù, Città Nuova 1992, s. 83-84.

[2] J 12,24.

[3] Dz. cyt. s. 84.

[4] Tamże, s. 102.

[5] J 4,37.

[6] Por. Ga 6,9.

[7] Dz. Cyt., s. 85.

 

Administracja i serwis foto serwisu: