|
«Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni»
(Mt 5, 6).
«Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni»
W powszechnym rozumieniu słowo "sprawiedliwość" oznacza poszanowanie praw człowieka, potrzebę równości, sprawiedliwy podział zasobów ludzkich, organy powołane do obrony praw.
Czy o tę sprawiedliwość chodzi, o której mówi Jezus w Kazaniu na Górze, z którego wzięte jest to błogosławieństwo? Owszem, ale jest ona konsekwencją sprawiedliwości o znacznie szerszym znaczeniu, która zawiera w sobie harmonię relacji, zgodę, pokój.
Głód i pragnienie odnoszą się do podstawowych potrzeb każdego człowieka, są symbolem głębokiego pragnienia serca ludzkiego nigdy do końca nie zaspokojonego. Według Ewangelii św. Łukasza Jezus powiedziałby po prostu: "Błogosławieni głodni"1. Mateusz wyjaśnia, że głód człowieka jest głodem Boga; jedynie Bóg może w pełni zaspokoić człowieka, tak jak słusznie zrozumiał św. Augustyn, który na początku swoich Wyznań pisze owo słynne zdanie: "Stworzyłeś nas bowiem jako skierowanych ku Tobie. I niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie"2.
Sam Jezus powiedział: "Jeśli ktoś jest spragniony, [...] niech przyjdzie do Mnie i pije!"3. On w swoim czasie karmił się wolą Boga4.
Sprawiedliwość w biblijnym sensie oznacza zatem życie w zgodności z planem Boga wobec ludzkości, która w Jego zamyśle i pragnieniu ma być rodziną zjednoczoną w miłości.
«Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.»
Pragnienie i poszukiwanie sprawiedliwości od zawsze wpisane są w sumienie człowieka. Sam Bóg umieścił je w sercu. Ale pomimo osiągnięć i postępu dokonanych w przeciągu historii, jakże daleko jeszcze do pełnej realizacji planu Bożego. Wojny, które również dzisiaj się toczą, terroryzm i konflikty etniczne są znakiem nierówności społecznych i ekonomicznych, znakiem niesprawiedliwości i nienawiści.
Przeszkody w harmonii ludzkiej są nie tylko natury porządku prawnego, to znaczy: brakiem praw, które regulują współżycie; są one zależne od postaw bardziej głębokich, moralnych, duchowych, od wartości, jakie przypisujemy osobie ludzkiej, od tego, jak postrzegamy bliźniego.
To samo dotyczy porządku ekonomicznego: rosnące zacofanie i różnica pomiędzy bogatymi a biednymi, z niesprawiedliwym podziałem dóbr - to nie tylko owoc pewnych systemów produkcyjnych, ale również i przede wszystkim owoc wyborów kulturowych i politycznych: jest to fakt czysto ludzki.
Kiedy Jezus wzywa by dać również płaszcz temu, który prosi o tunikę, albo uczynić dwa tysiące kroków z tym, który prosi, by z nim pójść tysiąc kroków5, wskazuje pewne "coś więcej", pewną "większą sprawiedliwość", która przewyższa tę według litery prawa. Wskazuje sprawiedliwość, która jest wyrazem miłości.
Bez miłości szacunek do człowieka, wrażliwość na jego potrzeby, relacje międzyludzkie - to wszystko może być poprawne, ale może też stać się biurokratyczne, niezdolne, by konstruktywnie odpowiedzieć na ludzkie potrzeby. Bez miłości nigdy nie będzie prawdziwej sprawiedliwości, podziału dóbr między bogatymi i biednymi, zwrócenia uwagi na niepowtarzalność każdego człowieka i konkretną sytuację, w której się on znajduje. Dobra nie ruszą się same; to serca powinny się poruszyć i wprawić w ruch dobra.
«Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.»
Jak żyć tym Słowem Życia?
Postrzegać bliźniego, jakim rzeczywiście jest: nie tylko jako człowieka z jego prawami i jego podstawową równością wobec wszystkich, ale jako żywy obraz Jezusa.
Kochać go - nawet jeśli jest nieprzyjacielem - tą samą miłością, którą kocha go Ojciec i być dla niego gotowym do poświęcenia, nawet najwyższego: "Oddać życie za swoich braci"6.
Żyjąc z nim we wzajemności daru oraz dzieląc dobra duchowe i materialne, aby w ten sposób wszyscy stali się jedną rodziną.
Tak więc nasze dążenie do świata braterskiego i sprawiedliwego - tak jak Bóg go przewidział - stanie się rzeczywistością. On sam przyjdzie, by żyć pośród nas i nasyci nas swoją obecnością.
«Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.»
Pewien pracownik tak opowiadał o swoim odejściu z pracy: "Firma, gdzie pracuję, niedawno połączyła się z inną firmą tej samej branży. Po tej fuzji poproszono mnie, abym zrewidował wykaz pracowników, ponieważ według nowej organizacji firmy trzy osoby powinny być zwolnione.
Jednak takie rozporządzenie nie wydawało mi się zasadnym, przeciwnie, raczej pochopnym, podjętym bez rozważenia konsekwencji, jakie mogliby ponieść zainteresowani i ich rodziny. Co robić? Przypomniałem sobie Słowo Życia. Jedynym sposobem było uczynić tak, jak Jezus: kochać jako pierwszy. Przedstawiłem swoje podanie o odejściu z pracy i powiedziałem, że nie podpisałbym tych trzech zwolnień.
Nie przyjęto mojego podania, więcej - zapytano mnie, w jaki sposób myślałem włączyć tych pracowników według tej nowej reorganizacji. Ja miałem już gotowy nowy plan personelu, który w sposób sprawny i użyteczny włączał wszystkich w różnych działach. Oni zaakceptowali ten plan a my wszyscy pozostaliśmy w firmie".
(1) Por. Łk 6, 21.
(2) Księga I, 1.
(3) J 7, 37.
(4) Por. J 4, 34.
(5) Por. Mt 5, 40-41.
(6) Por. Jan Paweł II, Sollicitudo rei socialis, n. 40.
Chiara Lubich
|