Home Duchowość Rozważania Któż jak Bóg?
Któż jak Bóg? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Sławomir Sowiński   
czwartek, 28 września 2006 08:26

         W 1994 roku 25 września przypadał odpust parafialny ku czci św. Michała Archanioła. Podczas mszy odpustowej w Gołaszynie kazanie miał wygłosić ks. Senior Zygmunt Pilawski. Niestety Bóg postanowił inaczej. 24 września ksiądz Pilawski zakończył ziemskie życie. Kazanie zostało odczytane w takiej formie jak ujął to ksiądz Senior, nie było ono dokończone.
         W tych dniach kiedy przeżywamy odpust parafialny pragniemy jeszcze raz przytoczyć słowa ostatniego kazania księdza Seniora. Mamy nadzieję, że w sercach wielu  parafian wywołają one wspomnienia i refleksje.


„KTÓŻ JAK BÓG?”
         Cieszę się bardzo, że znowu mogę razem z Wami uczcić św. Michała, Patrona tego kościoła, Opiekuna jego dziejów
         Przed ostatnia wojna światową wileński architekt otrzymał zaprojektowanie nowej świątyni w Wilnie. Na jej frontonie miały stanąć dwa posągi. Na jednym posągu stać miał św. Michał z napisem „Któż jak Bóg?”, a na drugim posagu miał stać szatan z napisem „Któż jak ja?”. Te posągi miały przedstawiać dwie przeciwstawne postawy, dwa spojrzenia, które i dziś jeszcze realizują się w życiu praktycznym świata i poszczególnego człowieka.
         Pierwsza postawa „Któż jak Bóg?” wyrasta z Objawienia jest, dlatego realna, słuszna i mądra. Słowa „Któż jak Bóg?”- reprezentują postawę zgodna z prawdą, gdyż Bóg jest najwyższą wartością. Tylko On jest pełen dobroci, litości. Bóg najmądrzejszy, najbardziej Święty. Toteż kto uwielbia tego Boga, nie tylko oddaje Mu cześć, ale także sam podnosi swoja własną godność, cześć , sławę i zdobywa szacunek innych.
         Przeciw temu hasłu „Któż jak Bóg?” zrodziło się przed wiekami inne hasło, często spotykane w życiu, obserwowane we wszystkich okolicznościach, a więc w naszym „Któż jak ja?”. A więc – nie Bóg, ale szatańskie czy ludzkie ja.
         Ta druga postawa „Któż jak ja?” jest pełna zakłamania, egoizmu , samolubstwa i konsekwentnie prowadzi do ruiny. Przecież żaden człowiek nie jest najwyższą wartością, bo wzrost człowieczeństwa i wielkość nabiera się w miarę, jak się służy Bogu i człowiekowi. Każdy człowiek realizuje jakieś hasło, stanowiące jako ideał Boga, albo siebie samego.
         Jeżeli ktoś odrzuca Boga, albo usiłuje Go poniżyć, ten Bóg nie wyrządza nic złego, ale sam odstręcza innych od siebie. Jak wyuczonym ostrzeżeniem SA tu potworne systemy hitleryzmu i stalinizmu, które tyle sprowadziły nieszczęścia i ofiar. Biada człowiekowi, biada narodom, które żyją w atmosferze odrzucenia Boga. Bo tylko tam jest człowiek szanowany i czczony gdzie wielbiony jest Bóg jako najwyższa wartość.
         Tegoroczna uroczystość odpustowa ku czci św. Michała wzbogacona zostaje o nowa treść. Oto tam, w kościele w Bojanowie, też obok zabytkowego ołtarza św. Michała, który przez wieki stal obok ambony, zainstalowany zostanie nowy obraz imiennika ś. Michała- jego wiernego ucznia bł. Michała Kozala; biskupa i męczennika naszych czasów. Dlaczego jego obraz w naszym kościele?
Urodził się w 1893 roku w Nowym Folwarku kolo Krotoszyna, gdzie ojciec jego był fornalem, a potem rządca majątków. Do szkoły chodził w Krotoszynie. Po skończeniu gimnazjum wstąpił do Seminarium Duchownego w Poznaniu i Gnieźnie. 1918 roku otrzymał świecenia kapłańskie , a w 1927 został ojcem duchownym, potem Rektorem Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Stanowisko jest jednym z najbardziej odpowiedzialnych w funkcji w Diecezji. To Rektor przyjmuje kandydatów do kapłaństwa, wychowuje ich i dopuszcza do święceń kapłańskich. Ileż trzeba bożego światła i poczucia odpowiedzialności za kapłanów, człowieka, Kościół.
         Otóż i ja w 1932 r. w Gnieźnie po maturze stanąłem twarzą w twarz przed tym właśnie rektorem. Do dziś pamiętam jego przenikliwe spojrzenie i poważana rozmowę. Z pośród 100 kandydatów znalazłem się w gronie 42, którzy zostali przyjęci. Pochodzę z rodziny, gdzie było 12 dzieci. Pierwszy raz znalazłem się poza domem w zupełnie obcym środowisku. Chodziłem samotny jak zabłąkana owca. Zauważył to ksiądz rektor, zawezwał mnie na rozmowę, otworzyłem przed nim swe serce. Zrozumiał mnie jak najlepszy ojciec. Ta rozmowa zdecydowała o losach mego powołania. Było tych rozmów więcej. Jego osobowość wywarła na mnie ogromne wrażenie.
         I otóż ten kapłan 12 sierpnia 1939 roku, na dwa tygodnie przed wybuchem wojny, został konsekrowany we Włocławku na biskupa.
         Nad Polska zawisła groza z Zachodu i ze Wschodu – nowy najstraszliwszy rozbiór Polski. Kto zaprotestuje, kto się sprzeciwi, kto się oprze? Bóg czekał i znalazł świadków. Wśród nich był ten właśnie Gnieźnieński kapłan, biskup.
         Po swojej konsekracji odprawił tylko dwie pontyfikalne msze św. W katedrze włocławskiej i niespełna tydzień później w 1939 roku znalazł się w więzieniu, razem z klerykami i duchownymi. Potem przebywał w izolacji w klasztorze w Lądzie, wcześniej w Inowrocławiu, gdzie okropnie był maltretowany i kaleczony. Był tez przetrzymywany w Berlinie, a z stamtąd przewieziony został do Dachau – była to stacja najdłuższa i ostatnia.
         Umarł 26 stycznia 1943 roku jak jego wielki i równie pokorny poprzednik w Oświęcimiu, św. Maksymilian Maria Kolbe.
         „…, lecz moje życie za Kościół, za Polskę.”
         We Włocławku wystawiono pomnik bł. biskupowi Kopalowi. Czyż na tym pomniku nie wola hasło „Któż jak Bóg?”
         Ale niedaleko, bo właśnie na włocławskim terenie odezwało się i to drugie hasło „Któż jak ja?”, gdy okrutnie zabito ks. Jerzego Popiełuszkę.
         To tak przecież niedawno, by o tym zapomnieć i by o tym nie ostrzec, właśnie teraz za naszych demokratycznych czasów. Oby i w naszym sejmie…
ks. Senior Zygmunt Pilawski
 

Administracja i serwis foto serwisu: