|
Duchowość
|
Najnowsze zdjęcia z parafii

|
|
Wpisany przez Sławomir Sowiński
|
|
niedziela, 07 stycznia 2007 19:16 |
Wiele razy mówiono już o Całunie i przeprowadzonych na nim badaniach, dotyczących jego autentyczności, ale w atmosferze Świąt Zmartwychwstania nie sposób o nim raz jeszcze nie wspomnieć, bo Całun turyński jako przesiąknięty krwią i cierpieniem świadek śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa "może nam dopomóc w lepszym rozumieniu tajemnicy miłości Syna Bożego do nas"(Jan Paweł II). Spróbujmy więc zatrzymać się nad jego tajemnicą i wymową. Historia Całunu jest bardzo ciekawa. Rzekomo był przechowywany przez wyznawców Chrystusa i choć u Żydów każda rzecz, która zetknęła się z trupem była nieczysta i niszczona, to wydaje się, że chrześcijanie zwolnieni przez Mistrza z tego obowiązku, tę relikwię przechowywali. Do 944 r. Całun znajdował się prawdopodobnie w Edessie, później w Konstantynopolu, po czym przechodzi w 1204 roku w ręce krzyżowców.
Dokumenty z 1357 roku wspominają o kulcie, jaki rozwinął się wokół Całunu, stającego się od 1494 roku własnością dynastii sabaudzkiej. W Turynie Całun znajduje się od 1578 roku. Obecnie Całun Turyński jest własnością Jana Pawła II i Jego następców, a to za sprawą króla Umberto II, który taką wolę wyraził w testamencie. Nie mniej ciekawy od historii jest sam Całun. Przyjrzyjmy mu się więc dokładniej. Całun turyński jest pasem lnianego płótna, na którym znajduje się odbicie wizerunku wysokiego mężczyzny, poddanego torturom, cierniem ukoronowanego, ukrzyżowanego i ułożonego w śmiertelnej pozie. Rodzaj tortury, jaką było nałożenie cierniowej korony - "żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę" (J19, 2) był stosowany tylko za czasów Jezusa. Korona cierniowa miała kształt czepca opinającego całą głowę, dlatego przebijając skórę głowy, powodowała rozdzierający ból i obfite krwawienie. Jezus był poddany biczowaniu, a w myśl ówczesnego zwyczaju biczowaniu byli poddawani tylko ci, którzy nie byli skazani na śmierć. Po wymierzeniu kary byli wypuszczani na wolność. Okrucieństwo biczowania Jezusa tłumaczy się początkowym zamysłem Piłata - "każę więc Go wychłostać i uwolnię" (Łk 23, 16). Dalszy ciąg wydarzeń nie prowadzi jednak do uwolnienia Jezusa, na co także wskazują ślady ran nad lewą i prawą łopatką widoczne na Całunie. Naukowcy są zgodni, że Jezus dźwigał poprzeczną belkę krzyża, do której miał przywiązane ręce, a ponieważ wyczerpany wcześniejszym biczowaniem nie miał siły nieść krzyża, dlatego "niejakiego Szymona z Cyreny, ojca Aleksandra i Rufusa, który idąc z pola, tamtędy przechodził, przymusili, żeby niósł Jego krzyż" (Mk 15, 21). Ukrzyżowanie było najokrutniejszym i najhaniebniejszym rodzajem tortur stosowanych w czasach Jezusa. Na Całunie widoczne są rany po przebiciu nadgarstków gwoźdźmi i stóp jednym gwoździem do pionowego pala krzyża. Na podstawie analizy rany prawego boku wnioskuje się, że bezpośrednią przyczyną śmierci było pęknięcie mięśnia sercowego na skutek zawału - po nim krew przedostała się do osierdzia, powodując jego rozerwanie i przerażający ból w okolicy mostka. Ból ten spowodował natychmiastowy krzyk, po którym Jezus umarł - potwierdza to św. Mateusz pisząc, że "Jezus jeszcze raz zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha" (Mt 27, 50). Przebite serce Zbawiciela jest znakiem wielkiej miłości Boga do człowieka - "On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie" (Iz 53, 5).
Papież Jan Paweł II w 1998 roku w Turynie mówił: "Całun pozwala nam odkryć tajemnicę cierpienia uświęconego przez ofiarę Chrystusa, które stało się źródłem zbawienia dla całej ludzkości. Całun jest także obrazem miłości Boga, a zarazem grzechu człowieka. W obliczu takiego cierpienia człowiek wierzący musi (...) uświadomić sobie, że przyczyną tego cierpienia jest grzech: grzech każdego człowieka. (...) W cichym przesłaniu Całunu człowiek słyszy echo Bożych słów i wielowiekowego doświadczenia chrześcijańskiego: uwierz w miłość Boga, największy skarb ofiarowany ludzkości, i broń się przed grzechem, największym nieszczęściem ludzkich dziejów".
Amerykańscy fizycy odkryli, że odbicie z Całunu jest trójwymiarowe i nie jest możliwe, aby Całun był dziełem fałszerstwa, ponieważ badania wykazały, że odbicie to jest niezmywalne i nie można go niczym wybawić. Trójwymiarowa obróbka obrazu pozwoliła na zidentyfikowanie na oczach Człowieka z Całunu dwóch monet. Moneta z prawego oka była bita między 29 a 32 rokiem po Chrystusie za czasów Poncjusza Piłata, natomiast moneta z lewego oka jest monetą bitą tylko w 29 roku po Chrystusie na cześć Julii, matki Tyberiusza przez Piłata. Fakt ten wskazuje na pochodzenie Całunu z czasów Chrystusa, co odzwierciedla starożytny zwyczaj stosowany przy pochówku, jakim było nakładanie zmarłym monet na oczy.
Odbicie ciała na Całunie nie wskazuje na jakikolwiek proces rozkładu i gnicia, dlatego eksperci medycyny sądowej w oparciu o znajomość procesu krzepnięcia krwi, twierdzą, że ciało Jezusa zostało zawinięte w całun około dwie i pół godziny po śmierci i pozostawało w nim przez 36 godzin. Mimo obecności ciała w płótnie, obraz przedstawiony na Całunie jest idealnie płaski. Ciało nie było wyjęte z całunu, ponieważ brak jest śladów oderwań i widoczne są nienaruszone skrzepy krwi. Odpowiedź na pytanie o sposób przeniknięcia odbicia ciała na tkaninę bez nienaruszenia jej konstrukcji może dać jedynie wiara, wskazująca, że dokonało się to w momencie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa - "dla człowieka wierzącego istotne jest to, że Całun to zwierciadło Ewangelii (...) Każdy człowiek kontemplując go, doznaje wewnętrznego poruszenia i wstrząsu..." (Jan Paweł II, Turyn 1998)
Mimo tylu dokonanych już nad Całunem badań, naukowcy nieustannie szukają odpowiedzi na wiele pojawiających się z każdym odkryciem nowych pytań, a znajdując jakąkolwiek odpowiedź grono zwolenników i przeciwników autentyczności Całunu zwiększa się i zmienia. Zakończmy więc refleksje słowami wypowiedzianymi przez Jana Pawła II w 1980 roku w Turynie: "Przyjmując argumenty wielu uczonych, święty Całun Turyński jest szczególnym świadkiem Paschy: Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Świadek milczący, lecz jednocześnie zaskakująco wymowny!".
|
|