|
Wpisany przez Sławomir Sowiński
|
|
środa, 10 stycznia 2007 11:44 |
|
Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
(Łk 15,16)
Jeden z mędrców izraelskich mawiał, że póki żołądek jest głodny, zdrożne myśli nie mają wstępu do duszy; należy zatem jeść tylko wtedy, kiedy odczuwa się głód i przestać zanim będzie się syty. Tak przecież żywił swój naród wybrany Jahwe podczas ich wędrówki przez pustynię. Otrzymywali mannę, ale zwykle w takiej ilości, by wystarczyła tylko na dany dzień (por. Lb 11,6). To też był wymiar kształtowania dojrzałego narodu, budowania, z tłumu niewolników egipskich, społeczeństwa, które będzie miało na tyle wystarczająco dużo siły duchowej, woli i odwagi, aby zdobyć Ziemię Obiecaną. Mądre dozowanie darów zewnętrznych jest również wyrazem miłości. Niepowściągliwość w kwestii materialnej przerzuca się, niekiedy, na brak powściągliwości w sferze duchowej. Oczywiście nie jest to mechaniczne przełożenie, jednak nieumiejętność panowania nad głodem, tym zewnętrznym, może, pośrednio, wpływać na osłabniecie woli.
W tej części przypowieści Jezus mówi również o tym, że syn marnotrawny pragnął nakarmić się pożywieniem dla świń, ale nikt mu go dawał. Żaden człowiek nie chciał się nad nim zlitować. Bardzo często osoba, która pogrążyła się w grzechu, użala się nad sobą; chce gdzieś utopić swoje smutki, swój żal, rozpacz; szuka czegoś, czym mogłaby napełnić i swój żołądek i swoje serce, by zagłuszyć gorycz porażki. Dopóki znajdzie się ktoś, kto będzie jedynie „tanio” współczuł, kto będzie rzucać mu te ochłapy, dopóty ów człowiek będzie trwać w grzechu. Prawdziwym wyjściem jest niedawanie strąków. Można się gorszyć postawą właściciela stada świń, który go zatrudnił, że nie zapewnił synowi marnotrawnemu codziennego posiłku, choć z drugiej strony widać, może nieświadomą, jego mądrość. Nie wolno „żywić” człowieka tonącego w grzechu. Żebranie o litość jest łatwą pokusą. Wiedzą najlepiej o tym ci, którzy wychodzili np. z nałogu alkoholowego, lub uzależnienia narkotykowego. Póki człowiek nie jest przyparty do muru, nie zdecyduje się na ten pierwszy fundamentalny krok - chęć przemiany.
|