|
Wpisany przez Ks. Czesław Krochmal
|
|
poniedziałek, 15 stycznia 2007 18:02 |
Przychodzący do naszych domów ludzie należący do Świadków Jehowy rozpoczynają od zadawania pytań w stylu: jak na imię ma Bóg? Skąd tyle zła na świecie? Dlaczego nadal mamy wojny? itd. Najczęściej od razu sami odpowiadają na zadane przez siebie pytania. Zupełnie pomijają swój początek, dlatego warto poświęcić trochę czasu tej ważnej kwestii. Początek ich to wiek XIX i Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Założycielem Świadków Jehowy był Karol Russel Taize urodzony w 1872 roku w Allegany. Jego ojciec był bogatym hurtownikiem. Młody Karol mając 16 lat po raz pierwszy zmienił wyznanie. Był prezbiterianinem, potem adwentystą… wreszcie sam założył swoje wyznanie. Miał także kłopoty rodzinne - otóż żył z żoną w separacji. Był uwikłany również w skandal z tzw. „cudowną” pszenicą, co było zwykłym szarlataństwem.
Karol Russel ogłosił, że Jezus wkrótce przyjdzie powtórnie, wyznaczył nawet datę jego przyjścia. Skoro nie przyszedł, wtedy twierdził, że przyszedł, ale w sposób niewidzialny, co jest jawnym nadużyciem i kłamstwem, bo Pismo święte wspomina 1 Tes 4, 16; Mt 25, 31nn, że powtórne przyjście Jezusa będzie widoczne dla wszystkich żywych i ujrzy Go każde stworzenie Mt 24, 30-32. Karol Russel oraz jego następcy przepowiadali dokładne daty końca świata, także wbrew Pismu Świętemu, które mówi: „Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, ani aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec” Mt 24,36; Dz 1,7. Takim końcem świata miał być kolejny rok 1916, o czym dzisiejsi wyznawcy tej sekty milczą, ale te przepowiednie zawarte są w dawnych wydaniach ich czasopisma „Strażnica”.
W roku 1916 umiera Karol Russel, jego następcą zostaje Rutherford. Rozszerza on doktrynę Russela, zdobywa nowych członków. W łonie jednak wyznawców wspomnianej sekty są liczne rozłamy i podziały, między innymi na tle wspomnianej kolejnej daty końca świata. W roku 1931 nastąpił rozłam w łonie sekty. Gdy oczekiwany zapowiadany koniec świata nie nastąpił, część wyznawców przyjęła nazwę Świadków Jehowy, pozostali Wolnych Badaczy Pisma Świętego.
Doszło do tego, że Rutherford kazał wynająć willę wraz z garażem dla Jezusa, który miał rzekomo przyjść. Po śmierci Rutheforda kolejnym następcą został Natan Knorr. I on uległ wyznaczeniu kolejnej daty końca świata, a miał to być rok 1975, co podawała „Strażnica” w tamtym czasie.
Do tej pory Świadkowie Jehowy są podporządkowani ściśle Centrali- Korporacji Świadków Jehowy działającej w USA na Brocklynie. To ciało rządzące opracowuje całą strategię działania i wytyczne, które są przekazywane na poszczególne kraje i mniejsze jednostki. Każdy z wyznawców musi być ściśle podporządkowany Centrali. Nie może czytać innej literatury religijnej jak tylko płynącej z Brooklynu. Nie wolno im wchodzić do kościołów, modlić się inaczej, jak nakazuje Korporacja. Odstępstwa są karane upomnieniem i wydaleniem z grona wyznawców. Świadkowie Jehowy nie uznają żadnej władzy, nie współpracują w dziele pojednania między wyznaniami, nie uznają żadnego ruchu ekumenicznego.
Sama nazwa „Świadkowie Jehowy” nie jest zgodna z Pismem świętym, ponieważ nie ma takiej nazwy na kartach Biblii. Powołują się oni na tekst proroka Izajasza Iz 43, 12: „Wy jesteście świadkami moimi - wyrocznia Jahwe”.
Jahwe, a nie Jehowy. Jezus powie: „ Będziecie moimi świadkami w Judei, Samarii i aż po krańce ziemi” Dz 1, 8; Dz 11, 26. Nazwa Świadkowie Jehowy jest sztuczna i wynika z nieznajomości Pisma świętego.
Wyznawców Jezusa nazwano po raz pierwszy chrześcijanami i ta nazwa ma swoje miejsce w Piśmie Świętym Dz 11, 26: „W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów Chrystusa chrześcijanami”. Nazwa Świadkowie Jehowy powstała dopiero w 1931 roku w czasie rozłamu sekty na Świadków Jehowy i Badaczy Pisma Świętego. Świadkowie do tej porażki nigdy się nie przyznają i nawet prości wyznawcy o tym nie wiedzą, podobnie jak jest z datami końca świata. Korporacja na Brooklynie o tym milczy w swoich publikacjach.
|