|
Wpisany przez Ilona Sowińska
|
|
czwartek, 01 lutego 2007 18:00 |
Jednym ze starszych świąt w Kościele jest Święto Ofiarowania Pańskiego, zwane też dawniej Świętem Oczyszczenia NMP, a u nas w Polsce nazwane świętem Matki Boskiej Gromnicznej.
Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni było Jego objawieniem całemu światu poprzez "przedstawienie Go" Panu, czego wyrazem była postawa Symeona i Anny, którzy potwierdzili wielkie powołanie ówczesnego Dziecięcia dla świata. Dzięki proroczym słowom tych dwojga, na pewno Maryja i Józef umocnili się duchowo, ponieważ doznali
potwierdzenia, że to sam Bóg kieruje losem ich Syna, a ich zadaniem jest tylko pozwolić Bogu działać poprzez stworzenie warunków i klimatu dla rozwoju Pana Jezusa. Chociaż słowa Symeona wydawały się być trudne do przyjęcia, bo zapowiadały ból i cierpienie, ale dawały nadzieję, że nad wszystkim czuwa Najwyższy, który sam wszystko zaplanował i dał to do zrozumienia Maryi właśnie przy ofiarowaniu Jej Syna.
Już w IV wieku za papieża Gelezjusza I święto to obchodzono podobno uroczyście w Rzymie, a z całą pewnością w wieku X, kiedy odnotowano, że w święto to odbywały się procesje ze światłem.
W tym dniu święci się gromnice, które później daję się do dłoni osobom opuszczającym ten świat, by Matka Boża była przy nich aż do ostatniego tchnienia i zapewniła im szczęśliwą wieczność. Światło gromnicy w wielu domach plonie w czasie wyładowań elektrycznych, a ich mieszkańcy wierzą, że Matka Boża ustrzeże ich od wszelkiego zła.
Dawniej po powrocie z kościoła do domu w Gromniczną zapalano świecę i płomykiem zataczano krzyż na suficie izby. Obecnie nie przestrzega się już tego zwyczaju, bo starsi odeszli w drogę, z której się nie wraca, a młodzi nie wiedzą lub nie pamiętają.
Gromnica! Już sama ta nazwa mówi że świeca ta chroni od gromów. Gdy czarne chmury latem nadchodzą ze wszystkich stron, gdy błyskawice rozdzierają niebo, gdy groźne pomruki burzy przeszywają człowieka trwogą, ręka chrześcijanina zapala gromnicę i stawia ją przed obrazem Bogurodzicy, a z ust wydobywają się błagalne słowa: "Pod Twoją obronę uciekamy się święta Boża Rodzicielko..."
Jest powszechna wiara, że z tym światłem lżej człowiekowi umierać. Cała rodzina modli się o to, by światło to było dla umierającego odbiciem światła doskonałego, jakim jest Chrystus przyjmujący swego wiernego sługę. Płomień świecy jest jak by przedłużeniem tchnienia człowieka u bram wieczności, jest świadectwem jego wiernej służby Bogu. Człowiek w tej trudnej dla siebie chwili staje się spokojniejszy, znika gorycz przeżytych lat, giną w morzu niepamięci doznane krzywdy i upokorzenia, niestraszny jest lęk przed osądem Bożym.
W serce wstępuje ufność, że u jego łoża stoi Pani Gromniczna, by swego wiernego czciciela przeprowadzić przez bramę śmierci ze światłem gromnicy w ręku. Pragnieniem każdego Polaka było i jest umierać z gromnicą w dłoni, z tą szczególną świecą, uzdalniającą do walki ze złem, z szatanem, bo duch ciemności nie lubi światła.
.
|