|
Wpisany przez Sławomir Sowiński
|
|
środa, 17 stycznia 2007 15:55 |
18 stycznia 2006 w Warszawie zmarł ksiądz Jan Twardowski, duszpasterz i poeta. Miał 90 lat.
Ks. Jan Twardowski, ur. w 1915 r, poeta - odnowiciel liryki religijnej. Współredaktor pisma młodzieży szkolnej "Kuźnica Młodych" (1931-1936), żołnierz AK, uczestnik powstania warszawskiego.
Po studiach polonistycznych na UW i ukończeniu warszawskiego seminarium duchownego przyjął święcenia kapłańskie w 1948 r. Po wojnie pracował wśród dzieci upośledzonych.
Ks. Twardowski wielokrotnie podkreślał, że głównym celem pisarstwa jest pozyskanie ludzkiego serca. Po popularności jego poezji można sądzić, że udała mu się ta sztuka. Tomiki rozchodzą się w ogromnych nakładach, na spotkania z autorem przychodziły tłumy.
Krytycy wielokrotnie próbowali opisać poetykę ks. Twardowskiego, zdefiniować tajemnicę, która tak pociąga czytelników. Pisano o "franciszkanizmie" ks. Twardowskiego, związku przyrody i mistyki w jego wierszach, swobodnej i bezpośredniej relacji z Bogiem i światem. Czytelnicy stojący w kilometrowych kolejkach po autograf zgodnie uznawali, że lektura poezji ks. Twardowskiego pomaga im pogodzić się ze światem, odzyskać spokój.
Życie księdza-poety było związane z warszawskim klasztorem wizytek, gdzie od lat pełnił funkcję rektora. Był bardzo skromny, najwięcej o jego życiu można się dowiedzieć z wierszy. Wiadomo, że jedną z jego ulubionych lektur były pisma chrześcijańskich mistyków: św. Teresy z Avila, św. Jana od Krzyża, św. Franciszka Salezego.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niech Mu świeci. Amen.
Spieszmy się
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie ze nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak uroczystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i co co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza
Jan Twardowski
|