Miłosierdzie w encyklice Jana Pawła II Dives in Misericordia

1. Kościół za swój naczelny obowiązek na każdym, a zwłaszcza na współczesnym
etapie dziejów, musi uznać głoszenie i wprowadzenie w życie tajemnicy
miłosierdzia objawionej do końca w Jezusie Chrystusie. (DM 14)
2. Kościół głosi prawdę o miłosierdziu Boga objawioną w ukrzyżowanym i
zmartwychwstałym Chrystusie i wyznaje ją na różne sposoby. Kościół stara się
również czynić miłosierdzie ludziom przez ludzi, widząc w tym nieodzowny warunek
zabiegów o lepszy, „bardziej ludzki” świat dnia dzisiejszego i jutrzejszego. Jednakże
w żadnym czasie, w żadnym okresie dziejów — a zwłaszcza w okresie tak
przełomowym jak nasz — Kościół nie może zapomnieć o modlitwie, która jest
wołaniem o miłosierdzie Boga wobec wielorakiego zła, jakie ciąży nad ludzkością,
i jakie jej zagraża. To właśnie jest podstawowym prawem i zarazem powinnością
Kościoła w Jezusie Chrystusie. Jest ono prawem i powinnością Kościoła wobec
Boga, a zarazem w stosunku do ludzi. Im bardziej świadomość ludzka, ulegając
sekularyzacji, traci poczucie sensu samego słowa „miłosierdzie” — im bardziej,
oddalając się od Boga, oddala się od tajemnicy miłosierdzia — tym bardziej Kościół
ma prawo i obowiązek odwoływać się do Boga miłosierdzia „wołaniem wielkim”
(por. Hbr 5, 7). Takim „wielkim wołaniem” winno być wołanie Kościoła naszych
czasów do Boga o miłosierdzie, którego pewność głosi on i wyznaje w Chrystusie
ukrzyżowanym i zmartwychwstałym — czyli w tajemnicy paschalnej. Tajemnica ta
niesie w sobie najpełniejsze objawienie miłosierdzia — czyli tej miłości, która jest
potężniejsza od śmierci, potężniejsza od grzechu i zła każdego — miłości, która
dźwiga człowieka z najgłębszych upadków i wyzwala z największych zagrożeń.
(DM 15)
3. (...) Wołanie niech będzie wypełnione całą tą prawdą o miłosierdziu, jaka znalazła
tak bogaty wyraz w Piśmie Świętym, Tradycji i autentycznym życiu z wiary tylu
pokoleń Ludu Bożego. Odwołujmy się w nim tak jak prorocy do Boga, który nie
może „brzydzić się tym, co stworzył” (por. Mdr 11, 24; Ps 145 [144], 9; Rdz 1, 31),
do Boga, który jest wierny sobie samemu, swemu ojcostwu i swojej miłości. I tak jak
prorocy, odwołujmy się do tej miłości, która ma cechy macierzyńskie — i na
podobieństwo matki idzie za każdym dzieckiem, za każdą zbłąkaną owcą, choćby
tych zbłąkań było miliony, choćby nieprawość przeważała w świecie nad
uczciwością, choćby ludzkość zasługiwała za swoje grzechy na jakiś współczesny
„potop”, tak jak kiedyś zasłużyło nań pokolenie Noego. Odwołujmy się więc do
takiej ojcowskiej miłości, jaką objawił nam Chrystus w swym mesjańskim
posłannictwie, która znalazła swój ostateczny wyraz w Jego krzyżu, w Jego męce i
zmartwychwstaniu! Odwołujmy się do Boga przez Chrystusa, pamiętni owych słów z
Maryjnego Magnificat, które ogłosiły „miłosierdzie z pokolenia na pokolenie”!
(DM 15)